Już w czasach średniowiecza tajemnicza aura kotów i ich niezwykłe umiejętności fascynowała, lecz i niepokoiła. Doszło do tego, że kierując się lękiem i wiarą w zabobony, zaczęto utożsamiać koty z czarownicami. Setki kocich istnień zginęło, a proceder trwał przez kilkaset lat, by ostatecznie zaniechać prześladowań. Kocie umiejętności i ich szósty zmysł zaczęły być doceniane i szczęśliwie, uznano je za istoty nieszkodliwe.

Bowiem prawda o kotach i przebywaniu z nimi okazała się całkowicie inna niż szkodliwe średniowieczne zabobony. Koty, podobnie jak psy czy konie, przebywające w naszym otoczeniu, działają na nas kojąco. Przebywanie z kotami doczekało się wręcz uznania jako rodzaj animaloterapii (czyli terapia poprzez kontakt ze zwierzęciem) i przeznaczona jest głownie dla ludzi odczuwających lęk przed psami lub uczulonych na psią sierść. Monotonne mruczenie koi psychikę, uspokaja i redukuje stres. W krajach zachodnich felinoterapię stosuje się w domach spokojnej starości, a nawet w klinikach i szpitalach psychiatrycznych. Koci terapeuci pracują również z młodzieżą agresywną i osobami uzależnionymi. Te futrzaki odwracają uwagę ludzi od trudów choroby, a ich mruczenie i wibracje koją nerwy i uspokajają. Koty z natury nie są agresywne (co przydarza się psom), co ułatwia interakcje. Zgodnie z powiedzeniem, koty chodzą swoimi drogami, a zatem taki wszędobylski kot w ośrodku opiekuńczym może nawet integrować mieszkańców i dostarczać tematu do rozmowy 🙂

Czas spędzony z kotem działa jak najlepsza terapia, która przełamuje wszelkiego rodzaju ograniczenia, ułatwia komunikację, rozwija zdolność okazywania uczuć i emocji, a także zmniejsza poczucie samotności. To także zabawa i edukacja. Chwile spędzane z kotem emanują ciepłem czystego i miękkiego futra – niezależnie od jego barwy. Jeśli nie chcemy trzymać kotów w domu, bo na przykład przeszkadza nam sierść, a mieszkamy w dużym mieście, poszukajmy kociej kawiarni. Istnieją takie miejsca, w których przygarnięto koty i stworzono im drugi dom, a goście kawiarni mogą – w specjalnie wydzielonym pomieszczeniu – do woli tulić kociaka i popijać przy tym kawę lub herbatę.

Autor: Martyna Szatan, pedagog

Przy pisaniu artykułu korzystałam z książki Historia kotów aut. Madeline Swan, Wydawnictwo Horyzont, Kraków 2015

Artykuł redagowany