W naszym cyklu artykułów, wiele razy wspominaliśmy o tym, że każdy z nas ma swoje indywidualne tempo rozwojowe. Są oczywiście pewne statystycznie określone normy, które wyznaczają granice. Kiedy je przekraczamy, powinniśmy dla pewności skonsultować się z lekarzem lub specjalistą np. fizjoterapeutą, czy jest to właściwe. Na pewno jednak nie powinniśmy w żaden sposób na siłę przyspieszać danego etapu. Każdy jest bowiem niezbędny, żeby umożliwić dziecku czucie swojego ciała oraz równowagi, jak również stopniowy rozwój mięśni i stawów.

Chciałabym skupić się przede wszystkim na etapie chodzenia. Proces ten jest długi i każdy etap powinien być zaliczony przez dziecko. Nauka chodzenia to nie są jednak wyścigi! Każde dziecko robi to w swoim tempie, a widełki czasowe, określające, kiedy dziecko postawi swoje pierwsze kroczki, są dość szerokie.

Jakie etapy wchodzą w proces, który zmierza do nauki chodzenia? Wyróżnia się następujące:

  • pełzanie,
  • kołysanie się na czworakach,
  • raczkowanie,
  • wstawanie,
  • chodzenie przy meblach.

Drodzy rodzice! w związku z powyższymi informacjami nie róbmy nic na siłę. Ciało naszego dziecka musi być gotowe na kolejny etap. To tak jakby wrzucić osobę nieumiejącą pływać od razu na głęboką wodę. Nie wkładajmy dzieci na siłę do chodzików, skoczków, nie stawiajmy dzieci na siłę na nóżki. Również nie sadzajmy dzieci w krzesełka, jeśli nie są na to jeszcze gotowe i nie utrzymują same pozycji siedzącej.

Autor: Martyna Szatan, pedagog