Dlaczego przedszkola i żłobki wyposażane są niemal wyłącznie w zabawki, które nie grają, nie świecą i samodzielnie nie jeżdżą? Czy dzieci nie nudzą się bez przykuwających uwagę bodźców dźwiękowych i wzrokowych? Codziennie tylko te klocki, puzzle i książeczki…

29 stycznia obchodzony jest międzynarodowy dzień puzzli. To tradycyjna rozrywka dla całej rodziny, choć z powodzeniem puzzle można też układać w pojedynkę. Od najmłodszych lat można bawić się w ich układanie z dzieckiem, wybierając dopasowany do wieku zestaw. Mimo, że proste zabawy i zabawki są nam znane od lat, to dziś proponujemy zastanowić się nad tym, czy warto iść z duchem czasów i wyposażać dziecko w zabawki skomplikowane. Kreatywność producentów zabawek dziecięcych zadziwia i wydaje się nie mieć granic. Projektanci prześcigają się w nowych pomysłach na atrakcyjne zabawki, które wręcz obiecują zająć dziecko na długie godziny. Dostarczyć mu rozrywki, uśmiechu, wyedukować, i to bez udziału rodzica. Rodzice zmagają się z problemem nadmiaru zabawek, do tego co najmniej kilka razy w roku, a może i częściej, bo bez okazji, maluchy są obdarowywane kolejnymi gadżetami. Można odnieść wrażenie, że dzieci w swoich domach mają praktycznie wszystko.

Jednak nadmiar zabawek i doznań, jakich dostarczają, może przytłaczać. Dziecko otoczone dziesiątkami zabawek może się PRZEBODŹCOWAĆ, w wyniku czego czuje się niekomfortowo i źle, w dodatku zabawki nie spełnią pokładanych w nich nadziei. Dziecko będzie rozproszone, niezdolne do skupienia uwagi, i przez to nadal nudzące się wśród wielu opcji, z których nie umie wybrać. Wyobraźmy sobie siebie wśród dziesiątek równie ciekawych opcji spędzenia czasu – ich nadmiar spowoduje poczucie przytłoczenia, a nie wyzwala chęci do zabawy.

Tymczasem – jak wynika z wieloletnich obserwacji w żłobkach i przedszkolach – siła tkwi w prostocie! Paradoksalnie, to proste, nieskomplikowane zabawki (jak tradycyjne puzzle, klocki drewniane, patyczki) zachęcają malucha do uruchomienia potencjału twórczego. Uruchamia się on, gdy to dziecko, a nie mechanizm / włącznik / guzik musi użyć danego przedmiotu w zabawie. Takie twórcze podejście do zabawy uczy dziecko kreatywności i motoryki. Ten hałaśliwy moment, kiedy rozsypujemy naszym dzieciom klocki na podłodze (bądź pozwalamy im samodzielnie stworzyć ten chaos) sprzyja uruchomieniu potencjału. W głowie malucha tworzą się niesamowite historie. Dzieci przecież za każdym razem budują  coś innego. Nie tylko wieżę, domki bądź zamek, ale i nietypowe samoloty czy auta, drogi i skrzyżowania. Przy tworzeniu takich konstrukcji, fantazja dziecięca naprawdę nie zna granic. To świetne ćwiczenie kreatywności i współpracy. Kiedy obserwujemy grupkę dzieci bawiącą  zajmujące się klockami, widzimy, jak pojawiają się pierwsze interakcje – podawanie sobie klocków, burzenie budowli, czasem drobne sprzeczki. Współpraca, rozwiązywanie konfliktów, to bezcenne umiejętności dla późniejszego funkcjonowania w grupie. Dlatego w żłobkach i przedszkolach, gdzie dzieci zachęcane są do zabaw w grupie, nie znajdziemy interaktywnych cudeniek rodem ze sklepowych półek. Najlepsza zabawa jest, gdy trzeba uruchomić wyobraźnię – i tego uczymy!

Życzymy samych dobrych zabaw i pamiętajmy – im prostsza zabawka, tym większa kreatywność 🙂

Autor: Martyna Szatan, pedagog

Artykuł redagowany.